Male Grozy
Uncategorized

Małe grozy

Czy zastanawiałeś się kiedyś jak to by było żyć w świecie, w którym nauka nie rozwinęła jeszcze swoich skrzydeł? Jak wyjaśniałbyś sobie i swojemu otoczeniu zjawiska zachodzące wokoło- powstawanie pereł, jezior, czy rzecz tak skomplikowaną jak powstawanie relacji międzyludzkich? Ja chciałabym zapomnieć choć na chwilę o rozumowym postrzeganiu świata i w każdym zaobserwowanym zjawisku umieć ujrzeć choć odrobinę magii, nadprzyrodzoności, czy też Absolutu.
Dziś przeniesiemy się nad warmińskie jeziora, gdzie nasza wyobraźnia będzie mogła swobodnie rozwinąć swoje skrzydła.

“Opowieść z miejsca, gdzie nie ma dróg ani mostów. Jest tylko miłość.
Dzięki niej możesz podróżować najdalej.”

Mieszkańcy wsi Małe Grozy to tak naprawdę mieszkańcy alegoryczni, każdy z nas może utożsamiać się z którymś z nich i czytać swoje imię zamiast imienia bohatera. Dodaje to jeszcze odrobinę blasku, do już i tak olśniewającej lektury. Książka Łukasza Staniszewskiego pt. “Małe Grozy “ to idealny trening dla naszej wyobraźni, a jak wiadomo w życiu nie wystarczy posiadać jej ograniczony- ciasno związany pasami zasób. Wraz z lekturą aprioryzm, brak wiary i tak zwana “zdroworozsądkowość” odpuszczają pozwalając myślom płynąć i w pełni zaaklimatyzować się w tym zmysłowym świecie.

Mieszkańcy wsi potrafią oswoić to, co pozornie wydaje się być niewytłumaczalne. Poprzez jedność z naturą nadają sens i znaczenie wszystkiemu co ich otacza. I choć wiedzą, że nie wszystkie opowieści Józwy są prawdziwe, że perły niekoniecznie powstają z ziaren piasku złożonych pod powieki Starego Jerycha, zaś drewniany strach na wróble niezupełnie ma ludzkie serce, które przyspiesza swoje bicie na widok Karoliny, to i tak zdają się wierzyć, ba! wręcz żyć tymi legendami i popierać je całym swoim jestestwem.

Choć początkowo obawiałam się o to, że nie rozumiem czytanych treści (po przeczytaniu pod rząd kilku opowieści nie zapamiętałam nic) to sprawa wyglądała całkowicie inaczej. Zabrałam się do tej książki, jak gdyby była to popularnonaukowa broszura, gdzie w podpunktach wypisane są powszechnie już znane prawidła życiowe i zasadniczo nie wiadomo kto zdecydował się wydrukować kolejny zbiór kartek, który szybko zostanie przeceniony i sprzedawany za grosze w wielkich koszach w namiocie przy plaży (gdzie styrany życiem wczasowicz będzie szukał prostej słownej pożywki niewymagającej dużej pracy neuronów w mózgu). Zaś ta książka jest jak nektar, którym należy się rozkoszować spożywając małe łyczki i popijać wodą (w przypadku książki jest to czas spędzony w świecie rzeczywistym).

Male Grozy tyl
okładka książki

Każda z tych historii niesie głębokie przesłanie, które aż samo kipi i wypływa na powierzchnię, jeśli tylko podejdziemy do lektury w odpowiedni sposób. Warto czytać ją małymi fragmentami, przy oczyszczonym umyśle, którego nie zaprzątają tak przyziemne sprawy jak ta, czy rachunki są zapłacone i w jakiej to dokładnie spódniczce szła dzisiaj sąsiadka (czy to aby nie była ta mini z zeszłego sezonu, której nikt przez długi czas nie chciał kupić- nawet przecenionej na pobliskim bazarku?)

Jest to lektura na długie jesienne wieczory przy kubku gorącej herbaty. Lub na zimowy rodzinny wieczór spędzony przy kominku, gdzie starsza pani przeczyta jedną z historii swoim wnukom. Również we wczesnej wiośnie, gdy wszystko budzi się do życia pomoże nam ona rozbudzić swój umysł z sennego letargu. Na wakacje zaś warto zabrać ją na kajak, który pływając po warmińskich wodach będzie idealnym transportem do odludnych miejsc gdzie czas upłynie na chwilach spędzonych sam na sam ze swoimi (jakże bogatymi) myślami.

Świat Warmii, ukazany jako świat duchów, strachów, kusicielek, demonów i antropomorfizacji wszystkiego wokoło, to również jest świat wielkiego miasta. To świat, któremu na co dzień zbyt rzadko wnikliwie się przyglądamy. Popędy, pragnienia i tęsknoty są obecne także i w naszej codzienności, stąd tak wartościowa jest lektura, gdzie w miejscu bohaterów możemy postawić się my sami.

I owszem, można by wytłumaczyć większość z opisywanych tu zdarzeń naukowo, wyprowadzić wzór na prawdopodobieństwo, że Anna wciągnie Hubę do domu, czy też odnaleźć substancję zawartą w rumianku, która pomogła dziadkowi poczuć, że jest częścią natury. Pytanie czy warto…

Ja pozostawię w sobie odrobinę dziecięcości, otwarcia na to co nadprzyrodzone i ciekawości świata, która wypływa z obserwacji natury.

link do książki: https://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/5252/Male-Grozy—Lukasz-Staniszewski

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *