okładka książki Dlaczego nie nazywam siebie gejem
Uncategorized

Dlaczego nie nazywam siebie gejem?

Temat homoseksualizmu jest ostatnio w naszym kraju trudnym tematem. Trudnym nie tylko pod względem merytorycznym, filozoficznym, czy psychologicznym, ale pod względem tego, że dzieli ludzi na dwa skrajne i przeciwne sobie obozy. Dzieli nawet tych, którzy w innej sytuacji prawdopodobnie nie zabraliby głosu. Sprawa jest nagłaśniana z każdej strony z uwzględnieniem interesów jednej ze stron konfliktu. Brakuje nam rzetelnego informatora, który potrafiłby przekazać wydarzenia ostatnich tygodni w sposób merytoryczny i obiektywny.

Odczuwając silne emocje w związku z odbywającą się walką o prawa dla osób LGBTQIAP+ długo wzbraniałam się przed sięgnięciem po książkę “Dlaczego nie nazywam siebie gejem? Jak zrozumiałem moją seksualność i odnalazłem harmonię”, którą mam od wydawnictwa w drodze. Ociągałam się z jej czytaniem dlatego, że chciałam ją przeczytać wtedy, gdy emocje we mnie już opadną i będę w stanie rzetelnie coś o niej powiedzieć. Była to dla mnie dość trudna lektura, choć przyniosła wiele owoców.

dlaczego nie nazywam siebie gejem
dlaczego nie nazywam siebie gejem

Może najpierw kilka słów o tym dlaczego trudna.

Otóż Daniel C. Mattson (autor książki) w mojej opinii stoi na krańcu kontinuum określając homoseksualizm jako wybór człowieka niezgodny z zamysłami Boga. Drogi niezgadzający się ze mną czytelniku- nie zamykaj jeszcze tej strony, daj mi szansę rozwinąć myśl! Nie uważam, że jego postawa jest zła, uważam, że każdy ma szansę do swoich poglądów, dopóki nie krzywdzą one drugiego człowieka. Mam jednak wrażenie, że autor tak radykalnie odciął się od swojej przeszłości, że brakuje mu empatii i zrozumienia dla tych, którzy nadal zmagają się z tą trudną rzeczywistością. Autor kilkanaście lat angażował się w relacje homoseksualne. Poszukiwanie wolności, szczęścia i spełnienia sprawiło, że powrócił do życia w czystości i na łono Kościoła Katolickiego. Widzę w tym ogromny zasób własnego doświadczenia, który moim zdaniem nie został w pełni wykorzystany.

Co więc widzę w tym złego? Autor się nawrócił, ja również jestem wierząca i staram się żyć zgodnie z Dekalogiem i wartościami chrześcijańskimi. W czym więc widzę problem?
Książka będąc skrajnie po stronie chrześcijańskiej i ukazująca życie homoseksualne jako wyłączny wybór człowieka w kierunku grzechu nie niesie ze sobą pocieszenia i umocnienia dla tych, którzy Boga może jeszcze nie znają, lub odeszli oni od Niego dawno temu. Mam wrażenie, że sposób wypowiedzi i terminologia może odstręczyć takie osoby od czytania.

tylna okładka Dlaczego nie nazywam siebie gejem
tylna okładka Dlaczego nie nazywam siebie gejem

Jednak to nie jest też tak, że książkę spisuję na straty. Ma ona w sobie wiele dobrych wątków.

To co jako pierwsze doceniam w tekście autora to zwrócenie uwagi na używaną terminologię, która przyczynia się do szufladkowania ludzi. Autor nie nazywa siebie gejem, gdyż nie zgadza się na cały idący za tym pakiet wyobrażeniowy, który obecny jest w naszej kulturze. Pomyśl chwilę, co masz przed oczami używając słowa “gej”. Myślę, drogi czytelniku, że już rozumiesz co mam na myśli. Ja osobiście jestem za tym, abyśmy stworzyli świat w którym patrzymy na drugiego człowieka nie nakładając na nasz ogląd stygmatyzujących opisów. Jak wielka różnorodność jest w każdej grupie, do której moglibyśmy zakwalifikować samego siebie. Tak samo ogromna jest w grupach do których jest nam dalej (w psychologii nazywamy to błędem jednorodności grupy obcej, który często prowadzi do stereotypów).

Kolejną zaletą jest osobiste świadectwo autora, który pokazuje, że niezależnie od wielkości grzechu i naszego zaangażowania w nim zawsze możemy wrócić do Boga. Jedna z części książki  jest opisem własnych zmagań z życiem w czystości, które można praktykować jedynie dzięki łasce i mocy Bożej.

Musimy być dla siebie wyrozumiali, w pokorze uznając własne słabości. Sugeruję praktyczne kroki, które pomogły mi w życiu w czystości, i badam mądrość świętych, którzy wyprzedzili nas w drodze do wieczności, szczególnie tych, którzy sami zmagali się z praktykowaniem cnoty czystości. 

Podsumowując…

Nie ukrywam tego, że moje serce mota się między pełnym i dosłownym szacunkiem dla Dekalogu, a empatią i miłością do bliźniego. Ufam, że da się te kwestie pogodzić. Wiem, że Pan przeprowadza mnie przez ten proces odkrywania własnego zdania i nie potrzebuję setek ewangelizatorów wylewających na mnie wiadra adresów biblijnych lub też odnośników do dokumentów Kościoła. Zastanawiam się jak rozumieć słowa o “potępianiu grzechu, a nie grzesznika” w kontekście codziennych relacji. Marzę o świecie w którym to jaki ktoś ma kolor skóry, orientację seksualną, czy przekonania polityczne będzie dla nas bez znaczenia, bo będziemy szanować go jako osobę. Ileż dobrych ludzi odrzuciłam w swoim życiu, bo nie klasyfikowali się do moich ciasno określonych ram osób z którymi chcę i mogę przebywać. Nie zamierzam jednak rozpamiętywać przeszłości, a tu i teraz żyć Ewangelią i miłością do bliźnich.

Co się zaś tyczy książki. Jest ona dobra dla ludzi myślących. Dla takich, którzy potrafią dostrzec obie strony konfliktu i ujrzeć ich racje. Łatwo byłoby z niej wysnuć wnioski jakoby tylko gorliwi chrześcijanie mieli rację (lub jakoby gorliwi chrześcijanie byli zacofanymi egoistami- w zależności od spojrzenia czytającego). Jednak nie o to chodzi. Mam nadzieję, że lektura tej książki będzie zaczynem, który pomoże nawiązać dialog i nić porozumienia pomiędzy tymi skrajnymi obozami. Wszak Bóg jest Bogiem wszystkich ludzi. Nie tylko tych, którzy uważają się za świętych, nieskalanych i już na ziemi chodzących w Światłości (nie umniejszając Ci drogi czytelniku, jeśli do nich należysz)

link do książki: https://www.wdrodze.pl/opis,1809,Dlaczego_nie_nazywam_siebie_gejem__Jak_zrozumialem_moja_seksualnosc_i_odnalazlem_harmonie.html

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *