Homodestructus- okładka
Uncategorized

Homodestructus. Czyli jak być nie powinno.

W trakcie kampanii prezydenckiej tematyka LGBTQ+ praktycznie nie opuszczała żadnego wydania telewizyjnych wiadomości. Temat homoseksualizmu obecny był na niemalże wszystkich wiodących portalach internetowych. Problem jest obecny nie od dziś, jednakże raz na jakiś czas wypływa on na powierzchnię bardziej niż zazwyczaj.

Jest to temat o tyle niewdzięczny, że większość ludzi uważa, że ma prawo i kompetencje, aby głos zabierać. Oczywiście nie chcę nikomu odbierać prawa do wolności słowa, myślę jednak, że warto byłoby przed wyrażeniem swoich opinii uruchomić w sobie pokłady empatii. Niezależnie od poglądów i od opcji politycznej często rozmówcy zapominają, że po drugiej stronie znajduje się człowiek. Człowiek, którego ranimy powtarzanymi po kimś nieprzemyślanymi treściami, człowiek którego etykietujemy, lub nadajemy mu cechy tego przestępcy, który miał jedynie podobne cechy, jak np. orientacja seksualna.

Tak oto usłyszeć można, że skrót który zawiera w sobie osoby o rozmaitych orientacjach seksualnych to ideologia (radzę sprawdzić od jakich wyrazów powstał ten skrót, zanim wyleje się na mnie fala hejtu). Popularna jest także nagminnie powtarzana opinia zawierająca się w zdaniu: “Ja do gejów nic nie mam, byleby tylko nie adoptowali dzieci”.

Wobec osób o odmiennej orientacji seksualnej, niż ta powszechnie przyjęta- heteroseksualność- kierowane są zarzuty obnoszenia się publicznie z miłością. Dochodzimy do absurdu, w którym odbieramy dużej części społeczeństwa swobodnego zachowania. Kto nigdy nie przytulał się do partnera/partnerki lub nie dawał buziaka w przestrzeni publicznej niech pierwszy rzuci kamieniem.

Najbardziej niezrozumiały dla mnie zarzut, to ten, który myli pojęcie pedofila z osobą homoseksualną. Przypomnijmy sobie definicje zawarte w słowniku języka polskiego:

pedofilia «zboczenie seksualne polegające na odczuwaniu popędu płciowego do dzieci»
homoseksualizm «pociąg seksualny do osób tej samej płci»

Mądremu dość po… cytacie, więc nie będę już ciągnąć tego wątku.

Tylna okładka książki Liliany Kłos
Okładka tylna książki “Homodestructus…”

Ostatnio czytałam książkę “Homodestructus. Czyli jak być nie powinno.” pani Liliany Kłos. Te moje przydługie wcześniejsze przemyślenia uważam, że miały sens w kontekście poruszanej w tej literaturze tematyki. Jest to opowieść oparta na faktach będąca swego rodzaju zapisem trudnych wydarzeń w życiu autorki. Oczami narratorki możemy ujrzeć rzeczywistość w pozornie normalnej rodzinie. Pozornie, gdyż okazuje się, że ojciec jest homoseksualistą, który ukrywa się w heteroseksualnym związku małżeńskim.

Jest to sytuacja, o której utarło się nie mówić publicznie. Temat tabu- należy milczeć. Co dzieje się w domu, niech zostanie w domu. Generuje to ogromne poczucie samotności. Osoba, która zmaga się z tym problemem nie ma do kogo się zwrócić. Literatura nie porusza tego tematu. W przestrzeni internetowej ujrzeć można tylko zdawkowe informacje, które okraszone są garściami niewybrednych komentarzy od osób, które “omyłkowo” trafiły na to forum. Niejednokrotnie osoba wychowująca się w trudnym środowisku rodzinnym czuje permanentne poczucie winy za sytuacje, na które nie miała wpływu.

Książka opisana jest jako opowieść psychologiczna, mnie jednak brakuje w niej opisu emocji autorki. Mam też jednak świadomość, że nie o wszystkim łatwo pisać do szerokiego grona. Uzewnętrznianie swoich uczuć w książce kosztuje wiele.
Opis z perspektywy widza zaburza spójność czytania, jednakże i w tym widzę mechanizm psychologiczny pomagający rzetelnie zreferować fakty nie dając sobie dostępu do przeżywania niektórych uczuć na nowo. Chroni on jednostkę przed autodestrukcją.

Mój długi wstęp dotyczący homoseksualizmu uważam, za o tyle cenny, że książka pokazuje jego czarną stronę (niewiele jest książek, gdzie homoseksualność przedstawiona jest w dobrym/neutralnym świetle). Z szacunkiem dla uczuć autorki akceptuję tę jednostronną narrację. Wszak nikt nie będzie nam nakazywał mówić, że nasze czarne wspomnienia są kolorowe. Mimo wszystko brak mi choć odrobiny zrozumienia dla ojca. Chciałabym zobaczyć choć kilka zdań napisanych z jego perspektywy. Może utrwaliłyby one w nas negatywne emocje odczuwane do jego postaci, a może zdziwilibyśmy się jak wiele poświęcenia i trudu kosztowało go tworzenie heteroseksualnej rodziny.

Wiecie dlaczego jestem za znormalizowaniem naszego postrzegania w społeczeństwie? Żeby nie musiało dochodzić do takich sytuacji. Aby każdy mógł postępować zgodnie ze swoimi poglądami i przekonaniami (oczywiście szanując granicę, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka). Marzę o świecie w którym nie oceniali po kolorze skóry, z jakiej warstwy społecznej ktoś pochodzi, jakiej jest orientacji seksualnej. Marzę o świecie w którym będziemy równi, empatyczni i szanujący bliźnich. O świecie, w którym nikt nie będzie musiał udawać i się kryć (raniąc przy tym inne osoby), ale będzie mógł z poczuciem własnej wartości służyć światu takim jakim jest w swoim wnętrzu- nie przybierając maski.

link do książki: http://mamiko.pl/liliana-klos-homodesctructus-czyli-jak-byc-nie-powinno/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *