susza
Uncategorized

Największy problem środowiska

Współcześnie coraz więcej mówi się o niszczącym wpływie człowieka na środowisko. Ocieplenie klimatu, nadmiar smogu i innych pyłów zawieszonych w powietrzu większych miast, zanieczyszczenie mikroplastikiem wód oraz wielkie składowiska śmieci w krajach rozwijających się- które “ten prezent” dostały od krajów, w których panuje duża konsumpcja. Ponadto mówi się o także o niebezpieczeństwie wyginania kolejnych gatunków, jak np. pszczół, bez których świat nie mógłby długo istnieć. Ciężko jest wybrać, który z tych problemów można określić mianem “największego problemu”. Chciałbym się dzisiaj skupić na problemie, który coraz bardziej dotyka także i Polskę, mianowicie na suszy.

Susza?
Sucha ściółka w lasach, pożary na łąkach, obniżający się poziom wód, wysychające rzeki, a także… brak wody w kranie. Czy trzeba kogokolwiek przekonywać, że problem suszy jest realny i dotyczy każdego z nas? Mam nadzieję, że nie.
W definicji znalezionej na stronie Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW) czytamy, że

“susza jest zjawiskiem ciągłym o zasięgu regionalnym i oznacza dostępność wody poniżej średniej w określonych warunkach naturalnych. Suszą nazywa się nie tylko zjawiska ekstremalne, ale wszystkie, które występują w warunkach mniejszej dostępności wody dla danego regionu.”

Przyroda jest systemem naczyń połączonych, gdzie zjawiska wpływają na siebie wzajemnie, ciężko jest zatem wskazać tylko jeden wymiar problemu. Podręcznikowo wszystko zaczyna się od suszy meteorologicznej, czyli w uproszczeniu od braku opadów przed dłuższy okres. Cyrkulacja powietrza zaburzana jest przez postępujące zmiany klimatyczne. Gdy spojrzymy na statystyczne wskaźniki opadów i ich roczną sumę w Polsce wydawać by się mogło, że problem nie istnieje. Choć statystycznie opadów nie ubywa, to cechują się one dużo większą nieregularnością niż w przeszłości.

Skąd ta susza w Polsce?
Brak odpowiedniej ilości opadów w określonym czasie oraz wysokie temperatury przyczyniające się do zwiększenia parowania z powierzchni wody są składnikami, które mogą doprowadzić do suszy rolniczej. Niski wskaźnik wilgotności to nic innego jak niedobór wody w glebie. Przedłużające się niedobory opadów mogą doprowadzić w dłuższym okresie czasu do obniżania się poziomów wód gruntowych, a także utrudniać odnawianie zasobów wód podziemnych. Od wielu lat w Polsce brak pokrywy śnieżnej w zimie i stosunkowo wysokie temperatury sprawiają, że woda nie wsiąka w ziemię i nie odnawiają się zasoby wód gruntowych. Polska jest bardzo uboga w naturalne zasoby wody powierzchniowej. Według znalezionych przeze mnie danych nasz kraj jest trzecim od końca państwem w Unii Europejskiej, jeśli chodzi o ilość wody przypadającej rocznie na mieszkańca (to prawie trzy razy mniej niż wynosi średnia w UE).

Mówi się, że w przyrodzie nic nie ginie. Gdzie zatem wykorzystywana jest woda?
W Polsce aż 70% wody wykorzystywane jest w energetyce (przykładowo: W 2018 roku polska energetyka zużyła 6 033 hm3 wody). W przeważającej większości prąd w Polsce pochodzi ze spalania paliw kopalnych. Jednak to nie pobór wody z rzek przez elektrownie powoduje susze. Ale skutkiem suszy hydrologicznej, objawiającej się niskim stanem wód w rzekach, mogą być problemy z produkcją prądu. Na drugim miejscu jest zużycie wody przez ludzi w domach. Wodociągi pobierają wodę z ujęć podziemnych i powierzchniowych, a później jest ona dostarczana do naszych kranów. W 2018 roku było to 1 666 hm3 wody, czyli 17,7% krajowego zużycia. Wychodzi po około 44 m3 na osobę rocznie. Z kolei rolnictwo i leśnictwo jest odpowiedzialne za 10% zużycia (956 hm3/rok). Przetwórstwo przemysłowe odpowiada za 7% zużycia wody, natomiast sektor górnictwa i wydobycia jedynie za 0,5%. Jednak musimy zdawać sobie sprawę, że nie każde ujęcie wodne jest monitorowane i ma założony licznik zużycia wody.
Duży wpływ ma także zabudowa i utwardzanie coraz większych połaci gruntu, wadliwe funkcjonowanie systemów nawadniających, osuszanie torfowisk będących wielkimi magazynami wody, czy regulowanie rzek i potoków, przyspieszające spływ wód. Betonowe miasta, brak roślinności i coraz wyższa temperatura wynikająca z braku cienia przyczyniają się do parowania wody zanim zasili ona wody gruntowe. Ponadto skutki gospodarki wydobywczej, które pobieraną wodę gruntową wlewają do rzek, skąd płynie do morza to kolejne przewinienie ludzkości. Społeczeństwo się rozwija, populacja rośnie i rosną też potrzeby. Dlatego też zasoby wodne trzeba utrzymywać w równowadze, aby zaspokoić wszystkie potrzeby ludzi, gospodarki i środowiska.

Czy możemy jakoś zapobiegać suszy?
Oczywiście, że tak. Zadbajmy o to, aby być odpowiedzialnym konsumentem. Kupując nowe przedmioty czy ubrania pomyślmy o tym, czy są nam one naprawdę potrzebne. Szacuje się, że produkcja tylko jednej pary jeansów wymaga zużycia ponad 9,5 m3 wody, niemal pół kilograma związków chemicznych i mnóstwa energii. Szokujące? Spójrzmy zatem na produkcję mięs: do wyprodukowania 1 kg wołowiny potrzeba 14.500 litrów wody, 1 kg wieprzowiny – 5.990 l, 1 kg mięsa drobiowego – 4.330 l wody. Warto przypomnieć sobie te dane, gdy następnym razem znów zostawimy niedojedzony obiad, który pójdzie do śmieci. Zakręcanie wody w kranie podczas, gdy nie jest nam ona potrzebna to również nie jest zadanie tylko i wyłącznie dla “gorliwych ekologów”. Teraz przywołując sobie obrazy suszy wcale nie musimy myśleć o ciemnoskórych dzieciach w krajach rozwijających się. Coraz częściej w polskich miastach w okresie letnim brakuje wody i mieszkańcy wychodzą z baniakami po tę cenną ciecz do podstawionej cysterny. Jej ilość jest reglamentowana. Brak wody wpływa także znacząco na ceny żywności, szczególnie jeśli mówimy o zbożach, owocach i warzywach. Nie oszczędzając wody aż kilkukrotnie dotkną nas konsekwencje finansowe: w cenach żywności, przy rachunkach za wodę, przy wzroście podatków i wiele innych.


Myślę, że problem suszy jest obecnie największym problemem, który dotyczy środowiska. Martwi mnie ona również dlatego, gdyż jest sprawą nam coraz bliższą, dotykającą już prawie każdego mieszkańca ziemi
(zarówno bezpośrednio, jak i w sposób pośredni, poprzez podwyżki cen żywności). Chcąc nie chcąc musimy pogodzić się z tym, że susze w Polsce będą się zdarzały. Mogą też trwać miesiącami, albo latami. Jednak woda to życie, a my jako istoty rozumne powinniśmy je chronić.
Ten krótki wpis nie poruszył wszystkich aspektów dotyczących suszy, mam jednak nadzieję, że skłoni nas do przemyśleń i zmieniania naszych nawyków na takie, bardziej przyjazne środowisku naturalnemu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *