człowiek spadajacy w otchlan
Uncategorized

Wczoraj miałam depresję

Nie uwierzycie co mi się przydarzyło. Wstałam wczoraj rano i od razu wiedziałam, że mam gościa. To ona. Zapukała do moich drzwi, wpuściłam ją. Przecież wcale nie jest taka zła. Nie znacie jej? Już wam mówię.

Rozpoznałam ją po lekkim otępieniu, ociężałości, senności wbrew przespanej nocy. Gdy wstawałam z łóżka poczułam też ten błogi ból kręgosłupa i ścisk w żołądku za którymi tak tęskniłam. Tak, to jest depresja. Idąc do pracy wspomniałam wszystkim wkoło, że właśnie dziś ją mam. Koleżanka z biurka obok również miała dziś groźną przypadłość. Z powodu bólu głowy zdiagnozowała u siebie raka.

Jedząc dobry obiad pełen witamin pomyślałam, że pora skorzystać z lekarstwa, które zawsze mi pomaga. Trzy kostki czekolady popite kawą z mlekiem ratują sytuację. Czasem też idę pobiegać, nic tak nie pomaga jak zdobyte wysiłkiem i hektolitrami potu endorfiny. W tle kabaret lub kołcz Majk- jak on coś powie to od razu wiem, że mogę wszystko.

Chcieć to móc. A jak ktoś nie może, to przecież oczywiste, że nie chce. Na depresję pomaga mi też wyjście z przyjaciólką na drinka, telefon do znajomej, lub staranny makijaż i piękne, acz niewygodne ubrania. Oczywiście i dla mężczyzn coś się znajdzie: drogi garnitur, perfum zwabiający tłumy kobiet i modnie zrobiony wąs też załatwi sprawę. Gdy wyglądam jak milion dolarów, to od razu czuję się lepiej. Nie jak ci “kloszardzi” chodzący po domu w piżamie i dresach.

Nic też nie leczy doła tak dobrze, jak zakupy. Niezależnie czy robione online, czy w stacjonarnym butiku Louis Vuitton. Dla wierzących też mam dobrą radę- jedno Credo wypowiedziane z wiarą góry przenosi, więc tym bardziej przeniesie depresję (miejmy nadzieję, że na stado świń, nie drugiego człowieka- dżołk rozumiany tylko przez zagorzałych biblistów).

Trzeba być nieudacznikiem, żeby przyjmować leki, chodzić na psychoterapię, czy też potrzebować leczenia na oddziale. Zwolnienia chorobowe, oddziały dzienne, sesje terapeutyczne są chyba tylko dla tych, co nie mają przyjaciół… I internetu. Wszak ta skarbnica wiedzy podaje tak wiele sposobów na depresje. Sprawdzonych tak jak i moje. Czemu zamiast zaufać milionom internautów i wziąć się w garść nadal mówić: “depresja to choroba”.

Gdzieś wyczytałam, że jednodniowy spadek nastroju, to nie depresja. I że moje metody wcale nie pomogą na chorobę. Ale widzę tu teorię spiskową lekarzy i psychoterapeutów, którzy też chcą zarabiać. Pamiętaj, że ja tak jak i ty wczoraj miałam depresję, a dziś nie ma po niej śladu. Przypadek…? Nie sądzę.

Wpis jest oczywiście mocno sarkastyczny. Depresja jest chorobą, która wymaga odpowiedniego leczenia.

Wybór należy do Ciebie. Możesz zaakceptować fakt choroby (u siebie lub bliźniego) i potrzebę jej leczenia, lub truć tyłek sobie i innym odbierając chęci do życia i bojkotując kolejnymi niesprawdzonymi sposobami na wyleczenie chorób psychicznych. Tak więc wybieraj empatia i obecność w pobliżu chorego vs pogarda i śmierć.

4 komentarze

  • Ala

    Depresja to choroba. Można z nią sobie poradzić, jednak człowiek zmagający się z depresją potrzebuje przede wszystkim wsparcia oraz obecności drugiej osoby. Można mu powiedzieć “weź się w garść” lub “ogarnij się”, ale to tylko zaostrzy fatalny nastrój. Takich rzeczy nie powinno się mówić osobie chorej na depresję.

  • Magda

    Po przeczytaniu tego artykułu stwierdzam, że autor nie ma podstawowej wiedzy na temat depresji. Depresja to choroba i jest ona długotrwała. Wstanie któregoś ranka z bólem głowy, krótkotrwały spadek nastroju w ciągu dnia to co najwyżej chandra lub potocznie zwany ,,dół”. Ten artykuł jest wręcz szkodliwy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *