Mistyka chrześcijańska okładka książki
Uncategorized

Mistyka chrześcijańska

Obecnie wielu z nas ma dużo więcej czasu wolnego, niż bywało to przed nastąpieniem pandemii koronawirusa. Zamknięte kina, teatry, baseny, siłownie i galerie handlowe prowadzą do częstszego (o ile nie całkowitego) przebywania w domu. Zamknięte kościoły i brak dostępu do sakramentów (a przynajmniej znacznie ograniczony dostęp do nich) pobudza w nas głód Boga.

(APATHEIA)
“Jeżeli natomiast będziemy pamiętać, że termin ten oznacza wewnętrzny pokój i wyciszenie będące wynikiem oderwania się od rzeczy i wolności od zniewolenia przez nieuporządkowane namiętności, wówczas będziemy w stanie bardziej go docenić.”

Pewnie wielu z nas przeszło już fazę sprzątania mieszkania na błysk, długich spacerów za miastem oraz dokończenia sterty książek, które napoczęte leżały na szafce nocnej. Być może mamy też certyfikaty z kolejnych zrealizowanych kursów online. Uważam, że ten czas jest idealny, aby pobudzać także naszą duchowość.

Książka, którą zaczęłam już dawno i zapomnianą odłożyłam na półkę, jest bardzo dobra na ten ciężki czas. “Mistyka chrześcijańska. Trzynaście spotkań ze słynnym trapistą” Thomasa Mertona to lektura, którą raczej ciężko jest przeczytać w jeden wieczór. Znajdziemy tutaj trzynaście wykładów, które pierwotnie wygłoszone były do nowicjuszy, zostały zredagowane i opisane, aby dostęp do nich miało wielu ludzi.

“Mistykę pojmuje się (…) jako bierne (…) poznanie Boga”

Jest to książka zarówno dla świeżo nawróconego dziecka Bożego, jak i dla tego, który już niejedno w życiu duchowym przeszedł. Wykłady dotyczą szerokiego wachlarza tematów, m.in. męczenników i gnostyków, przebóstwienia, kontemplacji i kosmosu, świętego Bernarda z Clairvaux oraz świętego Jana od Krzyża. Na końcu książki są także pytania i zagadnienia do pracy w grupie.

Mistyka chrześcijańska okładka tylna
Mistyka chrześcijańska okładka tylna

Wspomniałam o tym, że książka ta przeleżała u mnie długi czas ledwo napoczęta. Otóż powód był taki, że pierwszy wykład uznałam za zbyt ciężki dla mnie na tamten czas duchowy, który przeżywałam. Teraz jednak, gdy sięgam po nagromadzone książki, które “właśnie czytam” Thomas Merton upomniał się o przeczytanie jego dzieł. Przeglądając spis treści wybrałam te wykłady, które szczególnie mnie zainteresowały. Po ich lekturze wiem, że mogę szczerze powiedzieć, że warto się z nimi zapoznać.

Teraz, gdy naszą duszę trawi pragnienie i głód Boga szczególnie łatwo znaleźć “duchowy fast-food” i zapchać się nim szybko. Jednak vlogi popularnego kaznodziei, dyskoteka z zakonnikami na live, ani też wspólna gimnastyka z ojcami pewnego z zakonów raczej nie dadzą ogromnych owoców duchowych. (Choć jak wiemy, Pan Bóg nawet i przez takie źródła potrafi dotrzeć do swoich umiłowanych dzieci, które kiedyś odłączyły się od stada). Ja jednak proponuję zadbać o solidną formację ducha.

“Bez świadomości tego, że nasze życie “w Chrystusie” jest naszym jedynym prawdziwym życiem, bez świadomości tego, jakie są konsekwencje takiego życia, będziemy mnichami tylko na pozór- będziemy żyć dla siebie i tym samym żyć w iluzji”

Tak jak chorego nie nakarmilibyśmy daniami do mikrofalówki i hamburgerami z sieciówki, tak swojej duszy dajmy teraz pożywny pokarm. Komunia eucharystyczna, różaniec, rozmyślania nad fragmentami Pisma oraz lektura duchowa będą budowały solidne fundamenty i wzmacniały mury obronne, abyśmy nie dali się temu, który krąży jak lew ryczący (por. 1P 5,8). Warto też poszerzać swoją wiedzę teologiczną, a do tego celu ja z czystym sumieniem polecam teksty Thomasa Mertona. Gwarantuję Wam, że im dłużej będziecie je przeżuwać, tym więcej smaku i wartości odżywczych z nich wyciągniecie.

link do książki:
https://www.wdrodze.pl/opis,1783,Mistyka_chrzescijanska__Trzynascie_spotkan_ze_slynnym_trapista.html

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *