zdjęcie Ogrodu Oliwnego
Uncategorized

Samotność

Samotność, która dotyka mnie na co dzień tak często boli i staje się kłującym kolcem w moim sercu. Tak często chciałabym móc powierzyć wszystko co mam w sercu drugiej osobie. Marzę o przytuleniu, poczuciu bezpieczeństwa. Powierzeniu swoich losów w czyjeś ręce.

Możnaby rzec, że jako ludzie wierzący mamy ten przywilej, że możemy to wszystko oddać Bogu. Jednak chyba nie będę głosić herezji, gdy powiem, że często brakuje mi wiary i ufności. Niejednokrotnie to właśnie obecność drugiego człowieka w mojej codzienności była dla mnie przypomnieniem i niejako kolejnym potwierdzeniem Bożej miłości.

“Począł się smucić i odczuwać trwogę”
Mt 26,37

Czy jestem na siebie zła o tę pewnego rodzaju nieufność i odczuwanie samotności? Nie, odkąd zrozumiałam, że Jezus (Który był człowiekiem) też to odczuwał. Spójrzmy na wielkopiątkową modlitwę w Ogrójcu. Prosił On swoich uczniów, aby czuwali z Nim. Wzywał ich do modlitwy powtórnie widząc, że Piotr, Jan i Jakub posnęli. Pierwszymi świadkami męki Zbawiciela były kamienie, drzewa oliwne, ziemia znajdujące się w tym ogrodzie. Nie drugi człowiek… jakie to dla mnie wymowne.
Ten za Którym szły tłumy cierpi w samotności.

“Tęskność, smutek, strach Go ściska!
Krwawy pot z Niego wyciska.
Ach, Jezu mdlejący, prawieś konający!”

Oczywiście w każdej z sytuacji jest z nami Bóg. Nie opuszcza nas nawet na krok. I na poziomie rozumu wiem to na pewno. Jednak serce wątpi tak mocno i często. Ponoć najdłuższa droga to ta z serca do rozumu- u mnie sprawdza się to w pełni. Męka Chrytusa rozpoczęła się w całkowitej samotności Jezusa opuszczonego przez uczniów i pozostałych ludzi. Jej kres to poczucie opuszczenia przez Boga.

Eli, Eli, lema sabachthani (Mt. 27, 46)

Chrystus proszący Ojca o oddalenie kielicha jest dla jakby potwierdzeniem Jego wcześniejszych słów, aby w każdym położeniu wzywać Ojca. Wołać i nie poddawać się zniechęceniu. Mam prawo przeżywać strach, ból, troskę, udrękę i poczucie krzywdy. Moje ciało ma pełne prawo reagować psychosomatycznie na przeżywane emocje i objawiać to przez reakcje fizjologiczne. Co jest jednak najważniejsze?

«Nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie» (Łk 22, 42)

Te słowa nadają sens męce Chrystusa, po której nastąpi Jego późniejsze Zmartwychwstanie. To wewnętrzne rozdarcie- sprzeciw ludzkiej natury, wobec śmierci, o którą prosi Bóg Ojciec. Jednak Syn Boży całe Swoje życie czynił podporządowanym woli Ojca. Tak było i tym razem. A skoro Chrystus tak postępował, to chcę tak postępować i ja.

Czy będzie to proste? Na pewno nie. Ile razy już zaczynałam od nowa? Ile razy obiecywałam pełną ufność w Boże prowadzenie w moim życiu po czym… blokowałam Mu drogę i kierowałam ją po swojemu. Czy jednak mam się poddać? Tego chciałby tylko zły.

Małymi krokami, nieustannie polecając się modlitwom i prosząc o rozmowy, wsparcie i prowadzenie przez przyjaciół liczę, że w wielu trudnościach, których teraz nie pojmuję i nie mogę udźwignąć będę mogła mówić dzień po dniu: “Ojcze, Tatusiu, jest mi ciężko, Ty o tym wiesz, ale nie moja, lecz Twoja wola niech się dzieje. Jakakolwiek by nie była. UFAM. Amen”

zdjęcie ze strony: http://piotrdasios.pl/2016/07/moje-podroze-izrael-cz-3-ogrod-getsamani/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *