okładka książki Pszczelarz z Aleppo
Uncategorized

Pszczelarz z Aleppo

Ostatnie tygodnie wielu z nas pokrzyżowały plany. Straciliśmy wyjazdy, bilety na koncerty, dodatkowe źródło utrzymania. Straciliśmy kontakt z rodziną, znajomymi, współpracownikami. Straciliśmy wyjścia na lunch, do kawiarni czy też do dyskotek. Przepadło wiele wizyt lekarskich, na które czekamy od miesięcy na NFZ. Wielu straciło swoje podstawowe źródło utrzymania. Brakuje poczucia bezpieczeństwa. Tym co mnie najbardziej zabolało to, niewyobrażalna dotąd dla mnie sytuacja, brak możliwości uczestnictwa w Sakramentach Świętych.

Tak często na co dzień niedoceniane rzeczy nagle okazały się ważne. Tak wiele zawodów, które mogły być przez nas marginalizowane i wyśmiewane, nagle znajduje w naszych oczach podziw. Spójrzmy jednak jak wiele mamy.

Mamy dach nad głową, możliwość robienia zakupów, możliwość spacerów. Bezpieczeństwo w domach (a przynajmniej ze strony osób nam dalszych, bo od toksycznych bliskich niestety wielu nie może się teraz odizolować). Wielu księży nadal posługuje sakramentami starając się nie zostawiać nas samych. Ci, którzy mają taką możliwość nadal zarabiają pracując w domach. Mamy dostęp do leków i w razie potrzeby do lekarzy. Mamy wiele.

Po co o tym mówię? Dlatego, że w obecnej sytuacji dużo łatwiej jest mi patrzeć z empatią na losy bohaterów książki “Pszczelarz z Aleppo”. A co za tym idzie to myślenie w kategoriach empatii i chęci niesienia pomocy wielu z tych, którzy nadal opuszczają swoją ojczyznę w poszukiwaniu lepszego jutra.

“Kiedyś wrócimy do Aleppo i odbudujemy pasieki, i przywrócimy pszczoły do życia”.

Afra i Nuri mieszkali w Aleppo. Tak “mieszkali”, aż do momentu, aż ich świat runął. Teraz zapach jaśminu i kardamonu pozostaje tylko bolesnym wspomnieniem. Otacza ich głównie zapach zbyt wielu ludzi skumulowanych w jednym miejscu ściskających się w barakach, momentami zapach wody, choć są też i dobre momenty gdzie wyczuć możemy zapach kwiatów. Zapach jest też ważnym tropem, gdyż Afra, która jest artystką, straciła wzrok i wiedzę o świecie czerpie głównie nozdrzami i dotykiem. Na początku prosiła męża, aby opowiadał jej co widział, jednak im dłużej byli w drodze z dala od ojczyzny tym mniej pytań zadawała. Zresztą w ogóle rozmów pomiędzy nimi było coraz mniej.

ciasteczko z ksiażki Pszczelarz z Aleppo

Ostatnie co widziała Afra to twarz ich synka Samiego tuż po niespodziewanym wybuchu bomby. Później świat pogrążył się w ciemności. Jednak nadzieja na powrót do domu w przyszłości pozostaje niezniszczalna i to ona daje siły do przeżycia wszelkich trudności. Nuri w Syrii wraz ze swoim kuzynem był pszczelarzem i zajmował się pasieką. Teraz kuzyn znajduje się w Wielkiej Brytanii i tylko z rzadka wysyłane e-maile mówią, że jest tam bezpieczny i wraz z całą rodziną oczekują przybycia Afry i Nuriego. Nadzieja na lepsze jutro dodaje sił, by nadal uciekać przez lądy i morza.

“Gdzie są pszczoły, tam są kwiaty, a gdzie są kwiaty, jest nowe życie i nadzieja”

Dla mnie nadzieja to słowo kluczowe, które wyniosłam z tej książki. Nadzieja pomimo nieuczciwych przemytników, nadzieja pomimo doświadczanego zła, nadzieja pomimo wiecznej rozłąki z tak wieloma bliskimi osobami. Nadzieja pomimo braku realnego wpływu na własne losy i poddanie się woli i działaniom innych (urzędników, przemytników, współrodaków).

tylna okładka książki Pszczelarz z Aleppo

Książka pokazuje także prawdziwe człowieczeństwo. Ukazana jest zarówno dobroć i pomocność człowieka, jak i nieuczciwość i najgorsze cechy. Bardzo przemawia do mnie obserwacja bohaterów na przestrzeni czasowej. Refleksja nad tym, jak bardzo zmiana otoczenia wpływa na zmianę poszczególnych osób. Jak bardzo traumatyczne wydarzenia wywierają presję zmiany charakteru człowieka. A co za tym idzie także zmianę relacji między ludzkich, podziału ról, wzajemnego oddziaływania.

Latem 2016 roku, a także rok później, pojechałam do Aten, żeby pracować jako wolontariuszka w ośrodku dla uchodźców. Zaczęłam uświadamiać sobie, że uchodźcy chcą opowiadać swoje historie, że mimo bariery językowej chcą mówić, chcą, by inni ich usłyszeli i zobaczyli. Dzieci rysowały balony i drzewa, a pod nimi namiot i trupa. Te rysunki i opowieści mną wstrząsnęły.
Christy Lefteri

Historia jest fikcyjna, lecz oparta na prawdziwych opowieściach zasłyszanych w obozie dla uchodźców. Christy Lefteri służąc jako wolontariuszka w Atenach zebrała historie opowiadane przez ludzi w różnym wieku. Książka porusza jedną z najważniejszych kwestii politycznych i społecznych współczesnego świata. Kształtuje nasze serce bez sztucznej moralizacji i głoszenia kazań.

Książka mówi o świecie współczesnym. O wielu rzeczach przed którymi na co dzień chowamy głowę w piasek. Może właśnie teraz w obliczu sytuacji, która zagraża nam z zewnątrz warto po nią sięgnąć i podjąć refleksję. Zastanowić się nad człowieczeństwem, docenić otrzymane dobra i ruszyć do działania zamiast czekać w marazmie i beznadziei.

Link do książki: https://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/5219/Pszczelarz-z-Aleppo—Christy-Lefteri

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *