Uncategorized

Lekka księżniczka i inne baśnie

Jest drugi dzień jesieni. Po całym dniu zmęczona wracam do domu. W głowie obrazki z bajek, piosenki dla dzieci, trudne równania matematyczne, trochę zmęczenia teraźniejszością i sporo lęków o przyszłość. Doświadczenia minionego dnia przepływają przez głowę, jest to ruch jednostajnie przyspieszony, idą w szeregu coraz szybciej, tak że ciężko się skupić na jednej rzeczy. Nalewam ciepłej wody do wanny, dodaję trochę olejku z mniszka lekarskiego, achhh ten zapach. W rogu, tuż niedaleko podstawowych przyrządów “toaletowych” (a w zasadzie rzec by można “kąpielowych”) stoi kubek ciepłej herbaty z nutą owoców leśnych zaparzony już po raz drugi z tej samej mieszanki. W międzyczasie tworzę notatkę, na kartce zapisanej z jednej strony już mało istotnymi informacjami, z planem na dzień kolejny (wszak nietaktem byłoby zapomnieć o którymś z uczniów z korepetycji). Po chwili, która pozostawiła za sobą spory bałagan na biurku, zanurzam się w ciepłej wodzie i daję odpocząć mojej głowie. Zmysły sycą się miękkością piany, zapachem olejku, smakiem herbaty, ciepłem wody i przytulnością pomieszczenia.

Zanurzając się w wodzie przypomina się mi książka przerwana wczoraj w 1/3 czytania (Lekka księżniczka i inne baśnie). Zbiór zawierający trzy baśnie leży tuż przy moim łóżku i czeka na dokończenie lektury. Pierwsza baśń dała sporo do myślenia i właśnie ku niej suną teraz moje rozważania. Choć ciężko było mi się przez nią przegryźć, a momentami wiedziałam, że nie jest to książka, którą przeczytam jednym tchem, to jednak nie mogłam nie skończyć lektury. Losy księżniczki początkowo obojętne świdrowały moje myśli i uparcie dążyły do poznania dalszych losów historii. Zanurzając się w wannie tak aby znaleźć się pod linią styku wody i piany myślę o księżniczce, dla której woda była ratunkiem. Doceniając moją chwilę samotności po ciężkim dniu myślę o tym, jak wielką pomocą i jak wielkim darem okazał się książe, którego decyzje znacząco zaważyły nad dziejami niewiasty. A także o tym, jak to pozornie mając wszystko, można głęboko cierpieć na duszy z powodu różnorodnych trosk, zmartwień, chorób, a niestety także i konsekwencji zła wyrządzonego nam przez innych. I jak czasem łatwo nam nie doceniać tego, co robi druga osoba i spać, wtedy gdy ona ofiaruje dla nas wszystko i podejmuje wysiłek uratowania nam życia.

Wynurzając się z wody spłukuję z siebie pianę, nakładam balsamy, które swoim zapachem przypominają jeszcze o minionym lecie i ubieram piżamę, która otula mnie swoją bawełnianą miękkością. Z nowym kubkiem herbaty i niewielką porcją kolacji wygrzebaną z czeluści prawie pustej lodówki siadam, by pogrążyć się w dalszej lekturze. Baśniowy świat przypomina mi o wartościach moralnych, które dla mnie nie tracą na wartości, a zdają się być współcześnie zapomniane. Dziś historia o złotym kluczu, o puszkiwaniu sensu własnego życia i o tym jak to trzeba odważnie ruszyć w drogę. Nie zdradzę wam jej treści, bo moje subiektywne patrzenie może wypaczyć treść, którą odczytasz ty. Gdy sięgniesz po książkę (niezależnie czy jesteś dzieckiem, nastolatkiem, dorosłym, czy nawet osobą w podeszłym wieku) i zanurzysz się w baśniowym świecie pozwól swoim marzeniom działać, a słowom płynąć wprost do serca. A potem spotkajmy się przy kubku gorącej herbaty lub kakao i uchylmy rąbka tajemnicy z naszych odczuć.

link do książki: https://www.wdrodze.pl/opis,1519,Lekka_ksiezniczka_i_inne_basnie.html

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *