projekt miłosierdzie
Uncategorized

Projekt miłosierdzie

Pan Bóg już na pewno mi nie przebaczy. Zniszczyłam swoje życie doszczętnie, na własne życzenie zerwałam wszystkie dobre relacje, znowu uległam pokusie i zgrzeszyłam ciężko, a na dodatek jak mogę staram się unikać natchnień Ducha Świętego. Poza tym po co miałby mi przebaczać, mi która jestem prochem i pyłem. I tak znowu zgrzeszę. To bez sensu. Jest tylu dobrych ludzi, nie będę zajmować czasu Panu Bogu.
Może… no dobrze, może jeszcze raz znajdę siły, by spróbować się podnieść. Ten jeden ostatni raz. Przyjdę do Boga i przeproszę,
ale… dopiero wtedy gdy upewnię się, że jestem w stanie zerwać z grzechem, że na pewno już nie warto ciągnąć tej złej relacji z drugą osobą, która ciągnie mnie na dół i gdy znajdę głuchego starszego księdza, bo cóż ten młody sobie o mnie pomyśli jak to wszystko usłyszy…
Miłosierdzie Boże- na pewno każdy z was słyszał kiedykolwiek to określenie. Obawiam się jednak (być może niesłusznie), że z Miłosierdziem Bożym jest jak z Janem Pawłem II. Niby każdy coś słyszał, posiadamy jakieś pobieżne informacje (kremówki, Barka, Wadowice), ale gdy tylko zagłębimy się w temat okazuje się, że wiemy niewiele, a to co już wiemy robi ogromny mętlik w głowie, bo rzekomo informacje wzajemnie się wykluczają. No bo jak to… Miłosierny Bóg vs choroby i śmierć na świecie, miłosierdzie vs konieczność spowiadania się u drugiego (również grzesznego) człowieka, miłosierdzie a warunki spowiedzi i możliwość nieuzyskania rozgrzeszenia. No i najważniejsze:

“Bóg jest Sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza, a za złe karze.”

Ha! ha! ha! Co teraz koleżanko nam powiesz? Jak Bóg, może być jednocześnie i Sprawiedliwy i Miłosierny…
Bóg objawił, a więc jest to sprawdzona informacja, że On sam wynagrodzi każde dobro i ukaże każde zło. On wszystko widzi i nawet gdy my już zapominamy o naszych dobrych uczynkach, Boża sprawiedliwość czuwa, aby żaden dobry i zły uczynek nie pozostał bez odpowiedzi. Pan ma na to całą wieczność, jeśli więc zatem nasza nagroda lub kara jest na jakiś czas odroczona i wydawać by się mogło, że złym ludziom żyje się lepiej, a my pomimo życia w opinii świętości (ja na pewno nie, ale może są tu tacy) cierpimy to bądźmy spokojni. Jeżeli Pan Bóg odkłada na jakiś czas nagrodę za dobre czyny i karę za czyny złe, to tylko dla naszego dobra, by nam dać możliwość odpokutowania i okazać łaskę oraz cierpliwość tym, którzy Go lekceważą i obrażają.
img_20190503_142313
Miłosierdzie Boże objawia się w życiu każdego z nas i niejednokrotnie można usłyszeć świadectwa mówiące o działaniu Pana w naszej codzienności. Ostatnio (jak mogliście zauważyć też na instagramie) czytałam książkę “Projekt miłosierdzie”, która jest zbiorem dwudziestu sześciu rozmów pana Sławka Komudy z osobami różnych stanów, płci, zawodów. Jednakże jest coś co łączy wszystkie te osoby- i wcale nie są to sławne nazwiska (choć jak najbardziej wiele z tych osób powinniście kojarzyć)- jest to osobiste doświadczenie miłosierdzia w życiu. Każdy z rozmówców dzieli się swoim osobistym świadectwem ogromnej łaski Pana Boga, jaką ujrzeli w życiu.

I wiecie co… mogłabym tutaj opisywać szczegóły o tej książce (możecie je jednakże znaleźć na stronie wydawnictwa). Chciałabym się jednak z wami podzielić bardziej osobistą refleksją. Wpis ten zaczął powstawać 5 maja, tuż po lekturze tej książki. Przerwałam pisanie, aby iść do kościoła i skorzystać z sakramentu spowiedzi i mszy świętej. Pomyślałam nawet o tym, jak to dobrze będzie wrócić “na świeżo” po doświadczeniu tej ogromnej łaski i poprzez wpis wychwalać Pana Boga, za Jego nieskończone miłosierdzie. Jednak tuż po wejściu do konfesjonału doświadczyłam ogromnego trudu i niesłusznej (jak sądzę) krytyki dotyczącej czasu, który upłynął od ostatniej spowiedzi. Po dość długim “kazaniu” wyszłam, a było to jeszcze przed wyznaniem grzechów. I nie chcę byście oceniali czy zrobiłam słusznie, czy też nie. Wiem jednak, że to był ogromnie trudny czas i ostatnią rzeczą o jakiej marzyłam było kończenie tego wpisu.

Jak się ma do tego miłosierdzie? Ano ma się ogromnie. Pomimo mojego trwania w rozpaczy i upartej postawie “mam już dość” Pan Bóg każdego dnia nawoływał do siebie. Każdego dnia kruszył kolejny kawałek skamieniałego serca i ożywiał to co uśpione. Podczas kolejnej próby spowiedzi nie dość że uzyskałam rozgrzeszenie, to i napotkałam tam kapłana, który zrozumiał mój sposób odbierania, przeżywania i reagowania na wiele trudności. Czy to znaczy, że już nigdy nie zwątpię i nie poddam się rozpaczy? Niestety nie, ale wiem, że po tym doświadczeniu jestem odrobinkę silniejsza.

Po co o tym mówię? Z kilku powodów. Po pierwsze dlatego, że wiem jak to jest wątpić w Miłosierdzie Boże (nie mówię tu tylko o tej jednej przytoczonej sytuacji), wiem jak to jest nie widzieć żadnej nadziei i nie mieć ochoty po raz kolejny walczyć o coś, co w naszych wyobrażeniach wydaje się być na pewno sprawą przegraną. Kolejnym argumentem jest to, że czasem nie dostrzegamy małych przejawów miłosierdzia. W moim przypadku, gdy nie widzę miłosierdzia w moim życiu, aby nie dać się pogrążyć rozpaczy, rozważam to jak wiele Pan uczynił w życiu innych osób i nagle powoli okazuje się, że w wielu z tych sytuacji przypominam sobie, że i w moim życiu doświadczyłam podobnych Bożych interwencji. Ponadto chcę, abyście nigdy nie rezygnowali z przyjmowania sakramentów ze względu na jednego (lub nawet i całą grupę) kapłana. Pan Bóg jest większy niż ich (NASZA- wszyscyśmy grzesznicy) ułomność. Mam ogromną nadzieję, że tuż przed moją śmiercią będę miała szansę skorzystać z sakramentalnej posługi kapłana i nigdy nie powiem że są oni niepotrzebni.
img_20190503_142324
Po co czytać o Bożym miłosierdziu?
Żeby nie dać usnąć swojemu sumieniu.
Żeby nie dać się zbyć argumentami w stylu: “dla mnie już nie ma nadziei”, “nie zasługuję na przebaczenie”, “Pan Bóg na pewno się już na mnie obraził”.
Żeby w każdym kryzysie dostarczać umysłowi “racjonalnych argumentów na piśmie”, że miłosierdzie istnieje i jest dostępne dla każdego z nas, nawet jeśli serce w to wątpi.
Aby zrozumieć jak inni definiują miłosierdzie i dostrzec różne jego przejawy w życiu własnym.
Aby wiedzieć, że warto dzielić się także osobistym świadectwem z innymi ludźmi.
Argumentów jest naprawdę wiele…
Link do książki: https://sumuswydawnictwo.pl/pl/p/Projekt-Milosierdzie.-Rozmowy-o-Niepojetym/737

PROSZĘ POMÓDL SIĘ W TYM MOMENCIE za tych, którzy utracili już wiarę
w Miłosierdzie, dla tych którzy żyją w lęku i tych którzy nigdy nie dostrzegli łaski w swoim życiu.
Niech Ten, Który jest Miłosierdziem obdarza ich pokojem.

Jeden Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *