Silva rerum
Uncategorized

Silva rerum

Literatura litewska nie jest zbyt popularna na polskim rynku. Złośliwi twierdzą, że to przez jej jakość, inni powodów szukają we wzajemnej niechęci motywowanej historią. Jakby nie patrzeć – poza esejami Tomasa Venclovy, którego można polubić, bo on sam Polskę kocha – w polskich księgarniach trudno znaleźć jakiekolwiek litewskie nazwisko. Dzięki Wydawnictwu Literackiemu już 19 września zmieni się to za sprawą „Silva rerum II” Kristiny Sabaliauskaitė.

Nie wiem czy świadomie, ale autorka próbuje przełamać tę złą passę. Jej propozycją jest powrót do tego, co oba narody łączy: do czasów, kiedy Wielkie Księstwo Litewskie i Polska tworzyły jedno państwo. Wśród historyków i tam nie znajdzie się zgody, bo i wówczas były kłótnie, gry ambicji i spory o gruszę. Dla przeciętnego w sensie statystycznym czytelnika te czasy są jednak tak odległe, że prawie bajeczne.
Pierwsza część „Silvy rerum” była przyjęta dobrze, ale bez większego entuzjazmu. Autorka zamierzyła jednak tę powieść jako tetralogię. Mało kto spodziewał się tłumaczenia kolejnych jej części. Z tym większym zadowoleniem czyta się drugi tom.

Większość głównych bohaterów, których już się zna, nie żyje. Do gry wchodzą ich dzieci i wnuki, ale nie brak i nowych postaci. Wszyscy oni zastanawiają się: co by było gdyby? I choć mądrość ludowa pewnie także w XVII wieku mówiła ironicznie, że wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma, to bohaterowie oddają się swoim marzeniom, ba, zdarza się, że wcielają je w życie, wywracając swoje dotychczasowe życie do góry nogami.
Niektórzy porównują litewską pisarkę do Sienkiewicza. Ja tych podobieństw nie zauważam. Poza tym, że bohaterowie ich obojga mogliby spotkać się na uczcie u księcia Bogusława Radziwiłła – który jak w Trylogii jest przedstawiony jako schorowany babiarz – nie znajduję większych zbieżności. Sabaliauskaitė to bardziej Tokarczuk, Márquez. Tworzy swój świat i śmiało po nim prowadzi. A jest to świat, w którym chce się być, a przynajmniej chce się go podglądać. Książkowa rzeczywistość nie jest zbudowana od podstaw. Akcja osadzona jest w historycznych realiach, a wiedza autorki na ten temat wprost zadziwia. Zdarzało się, że pojawiała się we mnie myśl: „teraz to już przesadziła z tą swoją fantazją”, po czym w przypisie była dokładna informacja potwierdzająca historyczność tego wydarzenia. W takim właśnie kontekście dzieją się rzeczy, które i nam nie są obce. Pełno tam uczuć: od miłości, przez pożądanie, sympatię, niechęć, aż do nienawiści.

Wydaje się jednak, że to nie ludzie są głównymi bohaterami tej książki, ale epoka, w której żyją. Losy bohaterów przecięte są długimi wprowadzeniami lub po prostu dygresjami socjologicznymi, kulturowymi, obyczajowymi. Owszem, ta czy inna postać choruje na dżumę, ale można odnieść wrażenie, że tylko po to, żeby pokazać jak obywatele Rzeczypospolitej Obojga Narodów reagowali na tę zarazę, jak się przed nią bronili i jakie reakcje w nich budziła. A – jak wspominano – wiedzę o życiu codziennym w tamtych czasach autorka ma ogromną!

Jest w tej książce taka scena, kiedy dwóch bohaterów z nieznanych sobie powodów wchodzi do kościoła świętych Piotra i Pawła w Wilnie. Opis tej przepięknej świątyni (niech namiastką jej urody będą moje zdjęcia) zaczyna się od słów: „czego tu nie było?!”. Potem następuje wyliczenie aniołków, postaci i detali. Łącznie z tym najważniejszym – Kostuchą, która użyczyła swojego wizerunku na okładkę. I trudno się dziwić, bo śmierć pojawia się w tej powieści co chwilę, ale i zdanie „czego tu nie ma?!” pasuje jak ulał.
Kristina Sabaliauskaitė stworzyła (tak sądzę na podstawie połowy tetralogii) ciekawą panoramę XVII-wiecznej średniej szlachty i otaczających ich służących, chłopów, Żydów i mieszczan. Okazuje się, że ich życiem kierują podobne namiętności. Ludzkie reakcje są niezmienne, ale i nieustannie zaskakują, a świat niewzruszenie kręci się dalej.
Na koniec potraktuję przytoczone pytanie na serio i odpowiem: w książce nie ma błędów interpunkcyjnych. Chapeau bas dla korektorów, bo książka jest spisana jak opowieść prababki, która rzadko robi przerwę na oddech i za nic ma sobie podział na zdania i akapity. Pisze się to trudno, ale czyta świetnie!
Link do książki: https://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/4821/Silva-Rerum-II/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *