Habit zamiast szminki, czyli zakonnice zabierają głos
Uncategorized

Habit zamiast szminki, czyli zakonnice zabierają głos

Ave, dzisiaj kolejna recenzja książki. Wiem, że od dawna na nią czekaliście i dostawałam sporo pytań o tę pozycję- mowa o “Habit zamiast szminki, czyli zakonnice zabierają głos” wydanej przez wydawnictwo dolnośląskie.
Jest to książka zawierająca czternaście wywiadów z siostrami zakonnymi. Muszę przyznać, że już dawno nie zdarzyło mi się tak długo czytać książki, która zawiera około 330 stron. Czas czytania uwarunkowany był moimi licznymi przemyśleniami, które nasuwały się podczas poszczególnych wywiadów. Niejednokrotnie w czasie lektury musiałam się zatrzymać, przemyśleć i doczytać o kwestiach, które wzbudzały moje emocje.


Autorka przeprowadzając wywiady zadbała o to, aby siostry z którymi przeprowadza rozmowę były w różnych zgromadzeniach i pełniły różnorodne posługi, znajdziemy wśród nich m.in. misjonarkę, ginekolog, psychiatrę, katechetkę, prawnik oraz blogerkę. To czego mi brakuje to rozmowy ze “zwykłą siostrą”, taką która pracuje dla dobra swojej wspólnoty, np. gotując posiłki, pracując w ogrodzie lub opiekując się innymi siostrami. Z książki można wyciągnąć mylne wrażenie jakoby tylko życie zakonne pełne realizacji swoich planów zawodowych i sukcesów na tej płaszczyźnie mogło być szczęśliwe. Natomiast podstawą życia zakonnego nie jest realizacja siebie samej, ani też osiąganie sukcesów na tle zawodowym. Wiem dobrze o tym, że również i każda z tych sióstr zdaje sobie z tego sprawę, natomiast nie jestem pewna czy do takich wniosków będzie w stanie dojść przeciętny czytelnik po sięgnięciu po tę pozycję.
Jednakże trzeba przyznać, iż taka różnorodność może być pomocna dla wielu ludzi, aby mogli spojrzeć na siostry jak na odrębne, indywidualne i posiadające różnorodne charaktery osoby. Wiem, że wielu ludzi myśląc o siostrach zakonnych widzi jeden model kobiety posiadającej określony zestaw cech oraz identyczne pasje jak inne współsiostry ze wspólnoty. Wielokrotnie od młodych dziewcząt rozeznających swoje powołanie słyszałam zdanie mówiące o tym, że się nie nadają, bo są “inne” niż siostry mijane na ulicach. Często świadczy to o tym, że dana osoba nie poznała sióstr wystarczająco dobrze, a być może jeśli je zna dopasowała sobie widziany obraz do swojego stereotypowego postrzegania.

Uważam, że grupą docelową tej książki są osoby wierzące i aktywnie uczestniczące w życiu wiary. I nie zmieniło tego wydanie książki w wydawnictwie, które nie jest kojarzone z wiarą. Autorka zadaje siostrom pytania, które są trudne, dotykające problemów Kościoła, na które wielu nie potrafiłoby odpowiedzieć oraz być może nawet nie wiedziałoby, że takie trudności występują we wspólnocie Kościoła. Choć muszę przyznać, że robiąc research przed napisaniem tego wpisu znalazłam także wiele opinii osób, które nie były zbytnio zaznajomione z tematem- dzieliły się one pozytywną opinią, iż książka “odczarowała” ich spojrzenie na siostry zakonne i pociągnęła do dalszych poszukiwań treści dotyczących życia zakonnego. Moim zdaniem na rynku wydawniczym brakuje współczesnej pozycji książkowej dotyczącej życia zakonnego, która dotykałaby tego tematu w sposób świeży i lekki. Książki, która obok błogosławieństw płynących z faktu bycia osobą konsekrowaną pokazywałaby również trudy tej drogi. Książki, która byłaby oparta na rzeczywistości i nie gloryfikująca, ani trudów życia zakonnego, ani też nie ukazująca tej drogi jako dni pełne rozkoszy i ekstaz duchowych.

Cieszę się, że powstają książki dotyczące życia konsekrowanego. Cieszę się bardzo i z tej książki. To, iż czytałam ją tak długo, i to że wzbudzała we mnie tak wiele refleksji oraz pewnego rodzaju kontrowersji działa na jej korzyść. Pewne krytyczne uwagi, które kieruję w jej stronę wynikają z mojego zaangażowania w ten temat oraz pewnego braku na rynku książek, które mogłyby przybliżyć czytelnikowi życie konsekrowane. Myślę, że jest to książka, którą spokojnie mogę polecić do lektury, choć wiem, że nie każdy czytelnik zrozumie wszystkie poruszane w niej kwestie. Natomiast dobro na pewno z niej wypłynie nawet u osoby mającej małą świadomość rzeczywistości Kościelnej.

Czternaście bohaterek, długie godziny rozmów, jeszcze dłuższe poszukiwań. Namalowała Pani portret polskich sióstr. To szczęśliwe, spełnione kobiety?   
Pokazałam jedynie pewien wycinek rzeczywistości. Chciałam, by o życiu zakonnym porozmawiać bez stereotypów i jak powiedział o. Jacek Prusak – bez religijnego makijażu. Czy spotkałam szczęśliwe, wolne i spełnione kobiety? Nie mam co do tego wątpliwości, ale może niech z tym pytaniem zmierzą się czytelnicy.
(https://pl.aleteia.org/2017/06/25/czy-zakonnice-to-szczesliwe-kobiety-rozmowa-z-autorka-habit-zamiast-szminki/)



link do książki: https://publicat.pl/wydawnictwo-dolnoslaskie/oferta/literatura-faktu/habit-zamiast-szminki-czyli-zakonnice-zabieraja

13 komentarzy

    • daughterofholygod

      właśnie go obejrzałam, ciekawi mnie dlaczego uważasz go za świetny komentarz 🙂 nie wiem czy zgadzasz się z tym materiałem, czy go negujesz. Co do “prania brudów zakonnych” powstała też książka na ten temat, jednakże… to na dłuższą rozmowę jest temat 🙂

      • świechna

        Cóż, nie znam się na zakonach, natomiast to jest z pewnością komentarz ze środka. Nie wiem jak ta historia się skończy, czy skończyła. Natomiast ciekawa jest dla mnie końcowa uwaga o uśmiechniętych zakonnicach.

          • świechna

            Myślę, że byłoby warto wysłuchać tych, które zostały. Choć oczywiście zdaję sobie sprawę, że jeśli zakonnica, która wyszła z zakonu nie ma niczego, nawet dowodu na to, że pracowała, może to wpływać na wypowiedzi sióstr, które są absolutnie podporządkowane przełożonym. Ale i tak byłoby to ciekawe. Tyle, że tych głosów nie usłyszymy.

          • świechna

            Dlaczego? Czy myślisz, że np. przypadek siostry Bernadetty to było rozdmuchiwanie? Ile razy trzeba było delikatnie zwrócić uwagę tej pani, żeby nie pozwala na gwałcenie wychowanków? Myślę, że słowo “rozdmuchiwanie” jest nadużywane. W porządku tak zhierarchizowanym w zasadzie nie ma delikatnego zwrócenia uwagi.
            Ja rozumiem w zasadzie te zakonnice, o których mówią kobiety z reportażu. Zapewne to jest po prostu normalny sposób funkcjonowania tego rodzaju zgromadzeń, i one same, jako młode kobiety, właśnie tak były traktowane. Wyrwane nagle z tego systemu są autentycznie zdumione. W ich świecie to jest normalne.

          • daughterofholygod

            Kościół, jak i każda placówka ma swoje systemy i nie ma konieczności robienia z tego reportaży “Uwaga” i tego typu. Chociaż nie ukrywam, że i zakony nad wieloma rzeczami powinny popracować. Tak, aby nie było konieczne angazowanie ludzi spoza w wyjasnianie kwestii wewnętrznych.

          • świechna

            Jeśli w jakimkolwiek systemie ktoś jest krzywdzony i lata całe zabiera mu z niego wyjść, a potem musi udowadniać w sądzie, że nie jest wielbłądem, to dla mnie bez znaczenia jest, kto zarządza tym systemem i czy mu bardzo smutno, że znalazł się w programie typu “Uwaga”.

          • daughterofholygod

            To fakt, do pewnych sytuacji nie ma prawa dojsc, ani w zakonie, ani nigdzie indziej. Jednakze nie zawsze znamy pełną prawde, jak przy kazdej sytuacji… kazda ze stron chce cos ugrac. Wole sie wstrzymywac z dala od takich afer 🙂

          • świechna

            Pani zakonnica o której wspomniałam została po latach skazana, gdy w końcu przestano dygać na jej widok. Dobrze, że ktoś rzucił się w tą aferę, żeby dokopać się do prawdy i w końcu postawić ją tam, gdzie powinna być od lat (ale nie było nikomu wygodnie się tym zająć, bo są przecież ważniejsze sprawy, granie na gitarze, klaskanie itd.) – przed sąd.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *