Uncategorized

Czy można miłować Kościół, w którym obecny jest grzech?

Ave,
dziś wpis, którego inspiracją była rozmowa z jedną z moich czytelniczek. Rozmowa ( z tego co ja zrozumiałam) dotyczyła grzeszności Kościoła. Cała była dość mocno chaotyczna i przeplatana oskarżeniami wysnuwanymi wobec konkretnego duchownego, więc ciężko było znaleźć główny powód tej rozmowy ze mną. Odpowiedź na pytanie wprost była bardzo wymijająca. Dowiedziałam się podczas niej, że mam “nałóg wiary”, “fikcyjną postać w głowie” i że mam “nie symulować działania modlitwą” widząc ludzką krzywdę, bo “modlitwa to natręctwo”. Ale… czy mam zamiar tutaj się żalić? NIE!
Chciałabym jednak powiedzieć jasno i wyraźnie, że grzech należy potępiać. Powinniśmy upominać bliźnich i dbać o bezpieczeństwo osób im podległych. Nie należy te pewnych spraw zamiatać pod dywan, ale jeśli jest taka konieczność zgłosić sprawy do odpowiednich organów państwowych. Teoria jednak jest dużo prostsza, niż rzeczywiste działanie. Bo czy zawsze dobre będzie interweniowanie naruszające wolność drugiej osoby, szczególnie jeśli chcemy podejmować decyzję zamiast ofiary? Czy jesteśmy pewni, że mamy pełen obraz sprawy, w której chcemy interweniować? Myślę, że jest to warte przemyślenia i dogłębnej analizy w każdej sytuacji indywidualnie…

Jednakże chciałam dzisiaj napisać o czym innym… Czy jest możliwa miłość do wspólnoty Kościoła, która jest grzeszna? Czy można kochać przestrzeń, w której znajduje się tak wiele zła, przemocy i materializmu? Czy każdy, kto miłuje Kościół jest naiwnym dzieckiem, albo ślepym głupcem nie znającym faktów i realiów życia? (Z takimi opiniami niejednokrotnie się spotkałam mówiąc o mojej wierze.) Taka miłość jest jak najbardziej możliwa 🙂 Kościół jest wspólnotą ludzi wierzących, którzy wyznają wiarę w jednego Boga (mówię oczywiście o Kościele Katolickim). Ludzie są grzeszni i często odchodzą od Bożych przykazań, a więc i wspólnota, którą tworzą jest skażona grzechem. Kościół jest zarazem święty i grzeszny jednocześnie. Święty, bo działa w nim Boży Duch, obecne są sakramenty i sakramentalia. Głową Kościoła jest Jezus, a my dzięki Niemu jesteśmy Jego ciałem. W Kościele mamy też wielu świętych i błogosławionych, którzy swoim świadectwem życia ubogacają tę wspólnotę. Jednocześnie Kościół jest grzeszny, bo każdy kto do niego należy jest grzesznikiem- również ja.

Pierwszym, który ukochał tę wspólnotę jest Jezus Chrystus, ukochał nie za nasze zasługi, ale pomimo naszych grzechów. Ukochał tak mocno, że cierpiał za nas i oddał Swoje życie na krzyżu. To On odkupił nas od śmierci wiecznej. On zmazał nasze grzechy kierując się ogromną miłością i miłosierdziem do nas. Później idąc Jego drogą wielu oddało życie za wiarę, za przynależność do tego, jakże niedoskonałego Kościoła. I również ja chcę kochać tę wspólnotę tak mocno, być jej zawsze wierna i oddana. Chcę ją kochać kierując się miłością do Boga, który jest jej głową. Chcę kochać Kościół pomimo jego grzeszności, chcę również sama dążyć do doskonałości i zjednoczenia z Bogiem, abym również i ja nie była zgorszeniem dla maluczkich. Chcę również poprzez działanie i modlitwę umacniać innych członków tego Kościoła. I wybaczyć tym, którzy mnie skrzywdzili.
A ty co dla niego robisz ?

zdjęcie ze strony: https://wolnemedia.net/grzech-w-domu-bozym/

4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *