Uncategorized

Towarzyszenie duchowe- wspólne wzrastanie w wierze

LICh,
jak zapewne już czytaliście (w tym wpisie) w związku z moją pracą licencjacką pochylam się nad rzeczywistością rozeznawania powołania oraz kierownictwem duchowym.
I dzisiaj chciałabym podzielić się moimi przemyśleniami odnośnie tego, jak my w codzienności możemy być dla innych towarzyszem w jego drodze duchowej.

Często spotykam się z prośbą o rozmowę i muszę wam powiedzieć, że trwam w nieustannym zachwycie nad tym jak Pan działa poprzez człowieka. Jakże często słyszałam o trudnościach, jakie inni przeżywają na swojej drodze. Równie często dzieliłam z innymi ich radość spowodowaną pewnymi wydarzeniami. Sama z siebie po ludzku nic nie mogę, mogę być tylko tą, która wysłucha, obieca modlitwę i skieruje wzrok na Pana.
Pewnie sam niejednokrotnie towarzyszyłeś innym w ich przeżywaniu trudności. Być może czasem, nie wiesz co powiedzieć, co zrobić… Opierając się na moim doświadczeniu pomocy, której wielokrotnie doświadczyłam od innych muszę przyznać, że najważniejsze jest wysłuchanie. Niekoniecznie dawanie porad, przekonywanie, lecz po prostu obecność. (Czasem pomoc materialna- w postaci paczki chusteczek ;))

“Człowiek nie jest skazany na to, żeby przez całe życie był niepełnoletni i do rozwiązywania swoich trudności potrzebował cudzych pouczeń. Dlatego jest rzeczą bardziej ludzką i bardziej chrześcijańską, aby zamiast proponować rozwiązania, budzić i uruchamiać u innych zdolność do samodzielności”

Cytat ten pochodzi z książki, którą ostatnio czytałam, jest to “Towarzyszenie duchowe. Wspólne wzrastanie w wierze” Franza Jalicsa SJ z wydawnictwa wam. Autor książki sugeruje (z czym trudno się nie zgodzić), że największą przeszkodą w pomocy drugiemu człowiekowi i przekazywaniu wiary jest to, że nie słuchamy najpierw ludzi, którym chcemy coś zakomunikować. Nie stawiamy go w centrum naszej uwagi, takiego jakim jest- umieszczamy zaś w nim nasze doświadczenie i nasze dobre chęci.

Do tego, abyśmy byli w stanie dać świadectwo lub udzielić pomocy drugiej osobie potrzebnych jest kilka warunków. Po pierwsze musi zaistnieć klimat zaufania, przecież nie opowiadamy każdej napotkanej osobie o naszych najgłębszych przeżyciach. Kolejnym warunkiem jest własna gotowość do kontaktów z innymi i chęć odkrycia choć odrobiny siebie, co może skutkować też ewentualnym atakiem na nas. Warto też dostosować swój język do języka rozmówcy. Nade wszystko jednak słuchać więcej niż mówić. Pamiętajmy, że każda relacja oddziałuje na wszystkich, którzy w niej uczestniczą, czyli tak naprawdę każdy z nas będzie odczuwał skutki tej relacji oraz z niej czerpał.
Myślę, że warto sięgnąć po tę książkę, aby móc podczas lektury zastanowić się nad tym, w jaki sposób zwykle prowadzimy rozmowy i dokonać potrzebnych zmian w naszym procesie komunikowania. Znajdziemy w niej również kilka przykładów rozmów dokładnie omówionych przez autora oraz wskazówki jak używać metod aktywnego słuchania.

Drugą istotną kwestią podczas towarzyszenia drugiemu człowiekowi jest odkrycie w sobie ciszy, w której słyszymy głos Boga. Tylko mając osobistą relację z Bogiem możemy mówić o Nim innym i towarzyszyć im w drodze odkrywania wiary.
Prośmy Pana, aby towarzyszył nam w naszych rozmowach oraz aby dał nam Ducha, dzięki któremu nasze słowa będą tymi słowami, które Pan chce przekazać naszemu rozmówcy. Prośmy również o pokorę i dojrzałość, abyśmy umieli słuchać zamiast przekrzykiwać rozmówcę wyrażaniem własnej opinii. I dziękujmy Panu, za to zaufanie jakim obdarza nas druga osoba. To niesamowite, jak Pan posługuje się nami- kruchymi naczyniami- aby spotkać się z drugim człowiekiem. Niezapominajmy o tym, że to Pan jest Początkiem i Końcem, Alfą i Omegą, Pan jest tym, który powinien towarzyszyć nam przed rozmową, w trakcie oraz po jej zakończeniu.
link do książki: https://wydawnictwowam.pl/prod.towarzyszenie-duchowe.9042.htm?sku=74826

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *