Uncategorized

Gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje

Ave,
ostatnio nurtuje mnie pewne zagadnienie, mianowicie zastanawiam się nad moim stosunkiem do posiadanych dóbr. We Wrocławiu mieszkam od dwóch lat, samotnie od ponad 1,5 roku- wydawałoby się że jest to krótki okres czasu. Jednak gdy spojrzę na ilość zgromadzonych dóbr to ogarnia mnie trwoga. Byłam pewna, że jestem osobą, która wieloma rzeczami się dzieli, oddaje rzeczy niepotrzebne i nie ma nawyku gromadzenia. Jednakże patrząc na zawartość mojego mieszkania powinnam chyba mocniej popracować nad własnym konsumpcjonizmem.

Moją największą słabością są książki, kupuję je maniakalnie i nałogowo. A z racji, że przeważnie są to książki o tematyce religijnej to też niełatwo jest je odsprzedać ,czy przekazać dalej. Ponadto jestem dość wybrednym czytelnikiem i zakupowane przeze mnie pozycje są “specyficzne”. Niestety mój nałóg widać chociażby po stercie nieprzeczytanych książek, która ciągle rośnie od zakupionych nowości. Nie zawsze są to przemyślane zakupy, bo jak nie dołożyć kilku być może mniej trafionych książek do zestawu, aby uzyskać darmową wysyłkę ?
Kolejną partią, którą mogłabym wymienić omawiając konsumpcjonizm są ubrania, choć tutaj sprawa nie jest do końca jasna 😉 Nie mam w nawyku dużych zakupów w galeriach handlowych, u mnie ten proces kupowania przychodzi falami. Rzadko coś kupuję, ale jeśli już zacznę to większymi partiami. Najczęściej kupuję przez internet, a w ten sposób jak wiadomo mniej widać upływ gotówki i przypomina o nim jedynie kurier, który dzień w dzień puka do drzwi. Potrafię nie kupować żadnych ubrań kilka miesięcy. Potem zaglądam do szafy i stwierdzam, że nie mam sweterków, kupuję ich więc 10…, no bo przecież “nie mam swetrów”. Na szczęście tutaj sytuacja jest w miarę opanowana i jestem coraz bardziej świadoma tego co zakupuję.
Zdarza mi się też “popłynąć” w wydatkach na dekoracje do domu. Nie określiłabym tego mianem przesadne wydatki, jednakże wiem, że zdarzyło mi się sporo nieprzemyślanych zakupów. A ponieważ nie lubię zagracania mieszkania, to wiele z tych zakupów nigdy nie było w użyciu. Ładna świeczka, śliczna półeczka, ozdobne pudełko… i po zakupach pusty portfel.
Zauważam u siebie tendencje do “zachłystywania się nowością”. Nowe mieszkanie wiązało się z dużą ilością (nieprzemyślanych) zakupionych ozdób i przedmiotów praktycznych. Nowy styl ubioru (faza na chodzę tylko w spódnicach i sukienkach) wiązała się z hurtowym uzupełnianiem braków w szafie (zakup ubrań nie zawsze trafionych). Nowe książki, to stale aktualny temat, gdyż wydawnictwa ciągle poszerzają swoją ofertę 😉

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się, i kradną.
Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się, i nie kradną.
Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje.
Światłem ciała jest oko. Jeśli więc twoje oko jest zdrowe, całe twoje ciało będzie w świetle.
Lecz jeśli twoje oko jest chore, całe twoje ciało będzie w ciemności. Jeśli więc światło, które jest w tobie, jest ciemnością, jakże wielka to ciemność”.
Mt 6, 19-23

Okazja, aby zakupić kolejny produkt będzie zawsze- promocja, nowa pora roku, nowa moda. Jednakże czy potrzebujemy tego wszystkiego? W czym pomoże nam gromadzenie sobie skarbów na ziemi? Nie mam tu na myśli, że wystarczy nam jedna para ubrań i pustostan w mieszkaniu. Zastanówmy się jednak, czy nie przywiązujemy do niektórych przedmiotów zbyt dużej wartości. Co gdybyśmy mogli dzisiaj zostawić dla siebie tylko tyle rzeczy, ile mieści się w podręcznej walizce w samolocie? Lub tylko to, co masz obecnie na sobie? Jeśli masz gotowość, by wyzbyć się wszystkiego to chwała Panu, jednak jeśli trzyma Cię przywiązanie do rzeczy ziemskich to proś Pana, aby ukazał Ci, gdzie są prawdziwe skarby, które pomagają na drodze do świętości.
Ci, którzy obserwują mnie na instagramie i facebooku, wiedzą że staram się przeciwdziałać własnemu przywiązaniu się do pieniądza i rzeczy materialnych. Ostatnio rozpoczęłam akcję #dzielmysiedobrem, gdzie rozkładałam po mieście książki z własnej kolekcji, aby podzielić się nimi z innymi. Ponadto staram się być coraz bardziej świadomym konsumentem, jednakże wiem, że mam przed sobą jeszcze daleką drogę.
A wy jak radzicie sobie z własnym pragnieniem posiadania ?
zdjęcie ze strony: http://3droga.pl/idea/amdg-konsumpcjonizm-to-rak-niszczacy-narody/

30 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *