Uncategorized

Uwierzyliśmy miłości Boga…

Do dzisiejszego wpisu przyczyniła się rozmowa prowadzona w przyjacielskiej atmosferze przy lodach Grycan (nie jest to lokowanie produktu, nie otrzymuję z tego względu profitów od Grycana ;)) Dość długo w moim sercu i w moich myślach krążyła myśl podjęta w czasie tej rozmowy.  Jak powinien zachowywać się chrześcijanin we współczesnym świecie ? Jak świadczyć o Bogu tak, aby być świadectwem dla świata; Tak, by ludzie patrząc na nas widzieli Boga. Z drugiej jednak strony jak nie popaść w skrajność i pozostać “człowiekiem” ?

Co ja rozumiem pod pojęciem chrześcijanin ?
Jest to dla mnie osoba wierząca, ochrzczona, która każdego dnia na nowo odnawia i buduje swoją relację z Bogiem. Dla mnie wiara jest niekończącą się wędrówką z Bogiem i codziennym podejmowaniem trudu, by nie zmieniać kierunku i nie rozpoczynać samotnej tułaczki. Sama doświadczyłam tego jak często i jak wiele razy w życiu człowiek musi się nawracać. I jak ciężka jest to praca. Oczywiście mamy silne wsparcie Wszechmocnego Boga, który nie pozwala nam pozostać samotnie z naszymi problemami i przywarami. Chcąc głosić chrześcijaństwo w swoim życiu zdaję sobie sprawę jak kruchym narzędziem jestem. Ale… to wspaniałe, bo dzięki temu rozlewa się łaska Boża i to On działa a nie ja. A Jego dzieła są doskonałe.

Dzisiejsze przemyślenia zaczęły się niewinnie od rozmowy o czynieniu znaku krzyża podczas przechodzenia koło kościoła. Zastanów się czy ty w takiej sytuacji czynisz znak krzyża, jeśli tak to czy zawsze i w każdych okolicznościach ? Ja kilka razy dziennie przejeżdżając tramwajem w ciągu 3 minut mijam 4 kościoły- czy przy każdym powinnam czynić znak krzyża i dawać świadectwo ? Po długich rozważaniach w sercu jak postępować w tej sytuacji postanowiłam czynić znak krzyża przejeżdżając koło mojej parafii, zaś przy innych kościołach pozdrawiając Chrystusa ukrytego w Najświętszym Sakramencie w modlitwie myślnej. Nie mówię, że jest to najlepsze rozwiązanie. Ciekawi mnie jak zachowałbyś się w takiej sytuacji, podziel się tym w komentarzu.

Jednak świadczenie o Chrystusie to nie tylko publiczne robienie znaku krzyża. Jest to też świadczenie swoim życiem, sposobem wypowiadania, treścią naszych wypowiedzi oraz naszą postawą wobec bliźnich. Świadczyć o przynależności do Kościoła można też nosząc krzyżyk na szyi, różaniec na ręce lub mając inne znaki np. koszulki z fragmentami z Pisma Świętego. Świadczyć można także używając mediów, prowadząc blogi, dzieląc się i udostępniając dobro stworzone przez innych. Można też każdą rozmowę prowadzoną w towarzystwie sprowadzać na tematy kościelne. Jest wiele sposób świadczenia o Bogu w naszym życiu i każdy jest w stanie znaleźć dogodną formę dla siebie. Czasem jednak głosząc “zewnetrznie” Chrystusa możemy ludzi zrazić do wiary. Co zatem jest podstawą dawania świadectwa ?

“Uwierzyliśmy miłości Boga — tak chrześcijanin może wyrazić podstawową opcję swego życia. U początku bycia chrześcijaninem nie ma decyzji etycznej czy jakiejś wielkiej idei, ale natomiast spotkanie z wydarzeniem, z Osobą, która nadaje życiu nową perspektywę, a tym samym decydujące ukierunkowanie.” (Benedykt XVI “Deus Caritas est”)

Tą podstawą jest spotkanie i relacja z Żywym Bogiem. Tylko znając Boga i mając z Nim stałą relację możemy w pełni głosić Prawdę. Tylko będąc w łączności z Bogiem będziemy wiarygodni i będziemy mogli rozsiewać dalej owoce Dobra. Bez ciągłego dbania o relację popadniemy w pustosłowie. Nasze słowa, nasze czyny i gesty będą puste, gdyż nie będzie w nich autentycznej miłości. A autentyczna relacja rozwija się w czasie, który poświęcamy dla Boga. Nie przebywając w Jego obecności szybko możemy się zagubić i odłączyć od Pasterza. Zatem może warto zadbać o relację z Nim zanim będziemy próbowali nawracać innych ? Przemienieni Bożą obecnością będziemy mogli świadczyć z Mocą o tym, że to Jezus jest Panem i że tylko Bóg ma moc nas wybawić.
Warto dzisiaj przypomnieć sobie swoje początki wiary, przejść przez swoje wspomnienia i zobaczyć jak się ona kształtowała, zastanowić się w jakim stanie jest dzisiaj. Podjąć postanowienia na dalszy czas.
Ale co najważniejsze warto spędzić ten czas z Bogiem i pozwolić Mu, by to On działał 🙂

8 komentarzy

  • my gimpelife

    Temat wiary i polityki podobno tak delikatny, że lepiej go nie poruszać. Ja jestem wierząca ale już dawno wyleczyłam się z komentowania tych tematów publicznie. Wiecznie tylko kłótnie i przedzieranie kto lepszy, kto ma rację itd…

  • Biegnąc pod wiatr

    Z jednym Twoim stwierdzeniem nie potrafię się zgodzić: “Można też każdą rozmowę prowadzoną w towarzystwie sprowadzać na tematy kościelne. ” Gdy to przeczytałam to się przeraziłam. Dlaczego? Jak to mówi przysłowie “krowa, która dużo muczy, mało mleka daje”. Nie chciałabym przebywać często w towarzystwie monotematycznej osoby. Wolę pokazać życiem. A jak ktoś będzie chciał pogadać o Bogu to mnie znajdzie…
    Ja robię znak krzyża przy pierwszym z kościołów, które mijam 😉

  • Zołza z kitką.

    Ja znaku krzyża nie robię przechodząc koło kościołów. Mimo, że jestem osobą wierzącą – pamiętam, jak kiedyś ksiądz powiedział mi, że w dzisiejszych czasach krzyż jet symbolem wszystkiego, że ludzie przesadzają, żegnając się co chwilę. Tym bardziej, że większość robi to na pokaz.

    • daughterofholygod

      Ooo ja czuję się źle nie pozdrawiając Pana. Czasem mam wrażenie, że co niektórzy zauważają obecność kościoła obok po dziwnych “znakach” robionych przez wierzacych 🙂 jednak kazdy musi dojść do własnej formy zgodnej ze swoim sumieniem 🙂

  • Altea Leszczynska

    Jestem chrześcijanką, staram się mieć codzienną relację z Jezusem poprzez modlitwę i czytanie Pisma Świętego. Kompletnie nie rozumiem po co robisz znak krzyża przejeżdżając obok budynków? To trochę bałwochwalstwo, oddawanie czci wytworom ludzkich rąk. Noszenie krzyżyka również nie świadczy o byciu chrześcijaninem, wiele celebrytek go nosi dla mody. Różaniec to chyba buddyjskie narzędzie modlitwa nie chrześcijańskie – nigdzie nie znajdziesz o nim słowa w Biblii. Tylko Bogu jesteśmy winni oddawać cześć, a nie Marii czy Świętym.
    To dobrze, że szukasz Boga, będę się modlić abyś Go odnalazła! Jednak Katolicyzm nie ma nic wspólnego z Chrześcijaństwem, a wręcz podszywa się pod Chrześcijaństwo.
    Bardzo ciekawy wpis, będę tu wracać, pozdrawiam <3

    • daughterofholygod

      Robie znak krzyża nie pozdrawiając budynków a Żywego Boga, który tam mieszka. Różaniec nie jest buddyjskim narzedziem modlitwy;) co do mojej wiary odnalazłam juz Boga i nie poszukuje, jestem chrześcijanka-katoliczka. Co zas tyczy Maryi i świętych sa oni dla nas wielkim wsparciem i oreduja za nami u Boga. Nie modlimy sie do nich, a za ich przyczyna 🙂
      Zapraszam częściej:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *