Ku wolności
Uncategorized

Ku wolności wyswobodził nas Chrystus. A zatem trwajcie w niej i nie poddawajcie się na nowo pod jarzmo niewoli!

Niedawno uwolniłam się z więzów moich własnych struktur. Runęły we mnie mury, które od dawna krępowały. Co przez to rozumiem ?
Jak zapewne wiecie byłam niedawno na 2 stopniu SKB (tych, którzy nie czytali odsyłam do jednego z wcześniejszych wpisu na blogu).
Tak naprawdę niczego specjalnego nie spodziewałam się po tych rekolekcjach . A jednak właśnie to tam zburzyły się moje wewnętrzne mury.  Zburzyły i nadal trwa wewnętrzna walka, by ich nie odbudowywać (Zły walczy, ale mam najlepszego Króla po mojej stronie) 🙂
Właśnie na tych rekolekcjach uświadomiłam sobie i przeżyłam dogłębnie coś o czym wcześniej tylko “wiedziałam”. Pan Bóg pokazywał mi się z różnych perspektyw. Jednego dnia dał mi się doświadczyć i poznać jako Stwórca Wszechświata, na medytacji mogłam Mu towarzyszyć podczas stwarzania. Kolejnego dnia uzdrawiał moją relację do Niego, jako do Ojca. To również On był pierwszym, który wiedział o moim istnieniu, gdy byłam jeszcze w zarodku.

Jr 1,5
“Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię,
nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię,
prorokiem dla narodów ustanowiłem cię”.

On jest tym, który posyła, aby głosić Jego Słowo. On jest Garncarzem, który urabia glinę, a gdy ta glina jest nieudana On od nowa formuje takie naczynie jak chce. Bóg jest też tym, który daje prawa. Tym, który żąda ich wypełniania. Bóg jest Sędzią Sprawiedliwym.
Wszystkie te określenia (i wiele innych) definiują naszego Boga i nie ma w tym żadnej niespójności. Nasz ludzki umysł nie jest w stanie pojąć Jego pełni. I może się zdarzyć, że zamkniemy Pana Boga w naszych strukturach, przez co nie ujrzymy Go takim jakim JEST 🙂
Jak było u mnie ? Moje oczy otworzyły się w pełni podczas medytacji  Wj 3, 13-22. Szczególnie dwa zdania przemówiły do mnie:

Wj 3, 15
Mówił dalej Bóg do Mojżesza: “Tak powiesz Izraelitom: JESTEM, Bóg ojców waszych, Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba posłał mnie do was.
Wj 3, 15
Postanowiłem więc wywieść was z ucisku w Egipcie i zaprowadzić do ziem Kananejczyka, Chetyty, Amoryty, Peryzzyty, Chiwwity i Jebusyty, do ziemi opływającej w mleko i miód”.

Bóg pokazał mi, że moją niewolą były moje struktury, mój mur, którym ogrodziłam Boga.
Moimi Ojcami w wierze są m.in. wspólnoty, w których wzrastałam (pielgrzymki, ODB, środowiska tradycyjne , etc.), od każdego z moich “Ojców” mogę brać to, co umacnia mnie w wierze i przybliża do Boga. Ja zaś zamykałam się w ramach, “teraz jestem w nurcie tradycyjnym, nie mogę robić czegoś co wzięłam od jezuitów ;)”. Zaś Bóg pokazał mi, że mam postępować zgodnie ze swoim sercem, a nie stereotypowym myśleniem i poczuciem przynależności do danej wspólnoty. On posyła mnie do ziemi pełnej różnorodności i właśnie tam mam nie tylko głosić Boga, ale i czerpać od innych ludzi.
Czy to zatem oznacza, że od czasu rekolekcji nie klękam podczas przyjmowania Go w Eucharystii, ubieram się niechlujnie do Kościoła, a co więcej nie chodzę na msze, bo to są moje “struktury”, które muszę odrzucić ? Skądże znowu, cóż za niedorzeczna myśl 😉
W moim odkryciu nowej formy relacji z Panem nie chodzi o łamanie zasad, a o postępowanie w WOLNOŚCI. Po to Bóg dał mi wolną wolę i ukształtował moje sumienie, bym mogła sama świadomie podejmować wybór. To On wlał w moje serce pragnienie, bym szukała Go codziennie, bym nasłuchiwała Jego głosu i wypełniała wolę Bożą. Ufam, że jestem w dobrych rękach Pana i to On doprowadzi mnie do pełni życia w wieczności. Teraz każdą decyzję podejmuję w wolności, i choć zewnętrznie może niewiele się zmieniło dla przeciętnego obserwatora, to On zmienia moje myślenie każdego dnia.
Może czytając dzisiejszy wpis, myślałeś sobie: “Też mi odkrycie, dawno to wiem”- rozumiem Cię w pełni, jeszcze niedawno myślałabym to samo. Chcę jednak dzielić się na tym blogu, tym co jest w moim sercu na bieżąco (oczywiście zachowując też wiele w sercu, skrywając sferę o której wiem tylko ja i Pan Bóg). Mam jednak świadomość, że może ten wpis uświadomi choć jednej osobie, że też tak ma. Jeśli jesteś nią ty- Nie lękaj się, poproś Pana, niech ukazuje Ci to, czego do tej pory nie dostrzegałeś.
Życzę każdemu, aby tak jak ja mógł na nowo poznać Pana i z dziecięcą ufnością poznawać Go każdego dnia bardziej 🙂
P.S. zdjęcie wykonane w Lugo podczas Camino Primitivo

6 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *